I w Polsce nie lubiłam biegać po urzędach i tutaj tego nie lubię!
Norwegia jest krajem, w którym wiele spraw można załatwić przez internet, ale nie wszystko!
Na stronach internetowych różnych instytucji znajdziemy wszelkie potrzebne informacje dotyczące chociażby przeprowadzki, nauki, pracy!Wszystkie dostępne są po angielsku, niektóre nawet po polsku.
Ale jeśli dobrze znasz angielski to w tym kraju wszystko załatwisz i z każdym się dogadasz!
POLICJA
Jeśli chcesz przebywać w Norwegii więcej niż 3 msc (i masz ku temu podstawy- ja np jestem żoną mojego męża i to wystarczy :)) musisz zgłosić się na policję i zarejestrować swój pobyt. Nic bardziej skomplikowanego! Wypełniasz formularz na stronie policji, umawiasz się na konkretny dzień i konkretną godzinę w odpowiednim komisariacie , idziesz , pokazujesz dokumenty i po chwili dostajesz świstek papieru i wychodzisz szczęśliwa....uffff jedno z głowy!
EWIDENCJA LUDNOŚCI/FOLKEREGISTERET
Każda osoba, która przeprowadza się do Norwegii oraz pomiędzy gminami musi zgłosić ten fakt w ewidencji ludności w ciągu 8 dni od przeprowadzki . Wystarczy wypełnić wniosek i zanieść go do odpowiedniego urzędu. Dzięki temu możesz korzystać ze wszelkich dobrodziejstw tego kraju, jak np. służba zdrowia :D.
No i tu już zaczynają się schody!
Idę do Folkeregisteret w Kristiansand, który znajduje się w budynku Skatt ( urzędu podatkowego). Biorę numerek, czekam grzecznie na swoją kolej , podchodzę do okienka i mówię o co mi chodzi(oczywiście po angielsku). Natrafiam na polkę, więc dalej rozmowa tocz się po polsku! Okazuje się , że muszę mieć umowę wynajmu mieszkania na co najmniej 6 msc , żeby mnie łaskawie zarejestrowano! O szok! Skąd ten wymóg? Na stronie o tym nie pisali!? No to nic nie załatwię! ?Pomyślałam, że chociaż podpytam o inne kwestie jak już trafiam na kogoś kto włada moim ojczystym językiem. Dowiaduję się, że w sumie nic już nigdzie nie załatwię!? Hmmmm .....czy ja jestem głupia czy ona? Co innego czytałam , a co innego słyszę w urzędzie!? No dobra to idę dalej!
NAV
Pomyślałam, że jedynym ratunkiem w tej sytuacji jest NAV, w Polsce coś jak MOPS i Urząd pracy w jednym, ale nie do końca. I znowu biorę numerek i czekam....Ale to była dobra decyzja- w końcu natrafiam na kogoś
w moim odczuciu kompetentnego! Ponieważ w tym momencie moim głównym problemem stało się nie posiadanie norweskiego numeru identyfikacyjnego postanowiłam głównie o to zapytać. Każda osoba mieszkająca w Norwegi musi mieć swój nr identyfikacyjny, coś jak pesel w Polsce. Polka w Folkeregisteret powiedziała mi, że nie dostanę tego numeru bo nie pracuję w Norwegi i tyle! A mi jest on potrzebny , żeby iść do szkoły, nauczyć się języka i znaleźć pracę! Coś tu nie gra!Cudowny Pan z NAV w przeciągu 2 min złożył za mnie wniosek o nadanie tymczasowego numer (D-numer) i co można?!MOŻNA!
Przy okazji Pan wypytał mnie i moje wykształcenie i ku mojej wielkiej radości powiedział, że z takimi kompetencjami to spokojnie za rok znajdę pracę, tylko muszę opanować norweski!
No i na razie tyle z urzędowych spraw!
Nadal nie zgłosiłam przeprowadzki i w razie wypadku , choroby do lekarza mnie nie przyjmą!
Wieczorem rozmawiałam ze znajomą polką, która powiedziała, że do norweskich urzędów trzeba iść z wydrukowanym aktem prawnym bo oni tam nic nie wiedzą! Powiedziała żebym spróbowała u innej osoby w tym samym urzędzie. WNIOSEK: każda osoba w Norwegi sama tworzy sobie prawo!?Hmmmm...
No i Siska ma swój blog :) Jak na razie super, życzę zapału do systematycznego pisania :)
OdpowiedzUsuń