Ooooo do tych własnych 4 kątów to nam jeszcze daleko! I nie mam tu na myśli kupna mieszkania/ domu, tylko zwykłego wynajęcia. Jak to w Norwegi: nawet wynajęcie mieszkania nie jest takie proste. Rynek w okolicy nie jest zbyt duży. Norwegowie niechętnie wynajmują mieszkania obcokrajowcom. Najłatwiej jest wynająć lokum z tzw "polecenia" . Polecającym najlepiej żeby był Twój były najemca lub szef. Hmm....
I tak oto i my szukamy mieszkania...póki co musimy się zadowolić 20 m2 powierzchni! Dużo, czy mało? Kwestia sporna...Jak ktoś wcześniej mieszkał na 70m2 to robi różnicę :). No ale trzeba wierzyć, że uda się w miarę szybko coś znaleźć. Podobno w kwietniu (nie wiem czemu), ale ceny mieszkań idą w górę, więc trzeba się spieszyć. Tylko tutaj nie wszystko zależy od nas! Musimy się jeszcze " spodobać " jako lokatorzy- przejść swoisty casting na lokatora. Oni na to mówią "visning".
Skromny dorobek naszego wspólnego 6-letniego życia od 1 tyg okupował całą powierzchnię nowego "domu". Chyba Norwegowie uznają, że Polacy szafek i półek to nie potrzebują!A my nie mamy póki co ochoty wydawać pieniędzy na meble. Dzięki Bogu, że mam takiego obrotnego i sprytnego męża. Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką 2 szt szaf, które mój mężuś cytuję "naruchał" :). I zrobił się porządek! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz