Postanowiłam dać wszystkim chwilę wytchnienia od mojego jakże interesującego, norweskiego życia i opowiedzieć pewną historię związaną z kolorami norweskich domów.
Dzięki temu, że nie mieszkam w stolicy, a w mniejszym miasteczku , bardziej czuję klimat Norwegii. Norweski domy i domeczki świetnie komponują się z otoczeniem. Znakomita większość z nich jest drewniana, a deski są układane pionowo. Odkąd pierwszy raz tu byłam zastanawiało mnie jedno: czemu niektóre domy maja kolor biały, inne czerwony, a jeszcze inne są żółte. I w końcu moja ciekawość została zaspokojona. W obecnych czasach nie ma to już większego znaczenia, ale kiedyś mówiła wszystko o sytuacji materialnej właściciela domu, często też o profesji mieszkających w nim ludzi!
Czerwona farba była najtańsza - skład krew i tłuszcz rybi i innych zwierząt. Stąd czerwone były bardzo często domy rybaków oraz biedniejszych ludzi.
Żółta farba była trochę droższa - w jej skład wchodził olej i ochra.
Biała farba była " z górnej półki"- kolor dostępny tylko dla bogatych.
Co najzabawniejsze- kolor domu był kiedyś do tego stopnia istotny, że co niektórzy malowali frontową ścianę- wizytówkę domu- na biało, a pozostałe trzy na czerwono.
Najnowszy obowiązujący trend nakazuje malować domki (drewno) na taki szary, ale ciepły kolor. Mimo iż nie ma to już nic wspólnego z historią kraju, to wygląda bardzo ciekawie , a przy okazji dodaje tym domkom trochę gracji i nowoczesności. Mi osobiście się ten trend podoba.
Nie wiem czy mnie będzie kiedyś stać na taki kolor ;).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz