Ludzie! Wróciłam do szkolnej ławki! Już tak się cieszyłam , że nie muszę się uczyć a jednak los chciał inaczej! Dziś był mój pierwszy dzień w szkole językowej!
Dla niezorientowanych: w Norwegii za kurs języka musisz zapłacić sam jeśli pochodzisz z UE. Co innego gdybym była z Kuala Lumpur albo z innego kraju trzeciego świata. Wtedy miała bym wszystko za free i jeszcze by mi za to , że chcę się uczyć. Znowu dyskryminacja!
Do szkoły mam daleko z mojego uroczego "zadupia". Jadę w sumie ponad godzinę z jedną przesiadką.
Mój kurs językowy odbywa się 4 razy w tygodniu po 3ha dziennie!
Moja grupa jest multikulturowa! Ok 20 osób ze wszystkich rejonów Świata! Łącznie ze mną 4 osoby z Polski- królujemy :). 3 Dziewczyny z Filipin a reszta raczej po jednej osobie. I tak mamy: Niemca , ale ze skośnymi oczami :), japonkę, boliwijczyka, anglika, amerykanina, indyjkę, dwie portugalki, estonkę, meksykankę, nepalkę, tajwankę , włoszkę, indonezyjkę. Coś czuję, że będzie wesoło! Za to ile będzie miejscówek gdyby chciało się podróżować!
No zapomniałam o Pani nauczycielce! Bardzo sympatyczna norweżka Hilde.
Dostałam dzisiaj w szkole uwaga!: ołówek, gumkę, temperówkę, podręcznik, ćwiczenia, płytę i słownik! Ufff...tylko się uczyć! :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz